(Zayn)
Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Moja księżniczka mi wybaczyła. Wziąłem u niej zimny prysznic, i zaprosiłem na kolację do mojej ulubionej restauracji. Blondynka prezentowała się nie wyobrażalnie pięknie.
- Dlaczego mi wybaczyłaś? - zapytałem, kiedy wracaliśmy.
- Trudne pytanie... - uśmiechnęła się - bo cie kocham?
- Ja ciebie też - pocałowałem dziewczynę w policzek.
- Gdzie jedziemy? - zapytała, gdyż to ja prowadziłem samochód.
- W magiczne miejsce - uśmiechnąłem się.
Jechaliśmy jechali kilka minut. Kiedy wysiadliśmy, dziewczyna zamarła. Znaczy, w sensie, że była szczęśliwa. Zakryła usta dłonią.
- Podoba ci się? - zapytałem dwudziestolatka.
- Tak... Bardzo....
Byliśmy bowiem w moim ulubionym miejscu, na górze, gdzie był świetny widok na Hollywood nocą.
- Wszystkie laski tu przywozisz? - uśmiechnęła się.
- Tylko te wyjątkowe - pocałowałem ją delikatnie.
Objąłem ją za biodra, a blondynka uwiesiła się mi na ramionach.
- Jak ty to robisz? - zapytałem.
- Ale co?
- Że przy tobie jestem innym człowiekiem... Zamieniam się z Bad Boya, na potulnego baranka, który może dla ciebie zrobić wszystko...
- Urok osobisty - uśmiechnęła się promiennie.
- Pezz, musimy porozmawiać... - zacząłem. Wczoraj miałem jej o tym powiedzieć.
- Tak?
Puściłem dziewczynę.
- Wyjeżdżamy w trasę "Take me Home"...
Nie dałem rady wyczytać emocji z jej twarzy. Była chyba trochę zła, smutna, albo zażenowana...
- Pezz... Powiedz coś, proszę... Nawet nie wiesz, jak mi z tym źle...
- Chcesz mnie zostawić na ponad pół roku?
- Nie chcę ale... Już mamy zabukowane koncerty, a poza tym, będziemy mieli wakacje... Potem zaczynamy pracę do nowego albumu, jeszcze podczas trasy będzie film kręcony...
- Ale ty nie rozumiesz jednego! Za dwa miesiące o mnie zapomnisz, i będzie nas łączył TYLKO Modest. Potem zdradzisz mnie z jakąś fanką, albo z inną laską, która ma dłuższe nogi... - po jej policzku poleciała łza.
- Nie... Nigdy...
- Odwieziesz mnie? - zapytała roztrzęsiona.
- Jeżeli chcesz....
Wsiedliśmy do auta. Panowała grobowa cisza. Kurwa, znowu znowu zjebałem... Jestem mistrzem w tych sprawach...
(Perrie)
Byłam zła na Zayn'a. Rozumiem, fani, itp. Ale ja go znam, i wiem że on mógłby mnie zdradzić. Powiem Niall'owi, albo Liam'owi żeby go pilnowali. Nie chciało mi się z nim gadać. Włączyłam radio. Akurat leciało "Wings". Wiedziałam, że zaraz zacznę ją śpiewać, bo akurat był mój fragment. Jak przypuszczałam, nie mogłam się powstrzymać od śpiewu. Zayn też zaczął śpiewać. Kiedy skończyliśmy, oboje zaczeliśmy się śmiać. Jak dojechaliśmy, Zee powiedział:
- Perrie, obiecuję, że nigdy cię nie zdradzę...
- Napewno?
- Napewno.
Powiesiłam mu się na ramionach, a on położył ręce na moich biodrach. Pocałował mnie lekko.
- Idziemy do ciebie?
- Pfff, zboczeniec...
- Akurat nie miałem "tego" na myśli, i kto tu jest zboczony?
- Ty - odparłam z uśmiechem.
- Ej...
Weszliśmy do domu. Dochodziła już 20. Klapneliśmy na kanapie. Chłopak obejmował mnie ramieniem. Ja się uśmiechnałam. Miałam najlepszego faceta na świecie. I kto by pomyślał, że to dzięki Modest.
- Wy nie macie żadnej trasy? - zapytał po chwili.
- Mamy,ale jeszcze niczego nie ustaliłyśmy...
Nagle zadzwonił mój telefon. Nie chciałam odbierać, ale spojrzałam na wyświetlacz. To była Jade.
- Co tam? - odebrałam.
- Pezz... Mieliśmy z Niall'em wypadek...
piątek, 17 stycznia 2014
niedziela, 12 stycznia 2014
Happy Birthday!
Nasz ukochany Zayn Malik obchodzi dzisiaj 21 urodziny!! <3 <3
Zayn, wiem że nie przeczytasz tych życzeń, ale wiedz, że chcę ci życzyć sukcesów z życiu, i żeby ci się z Perrie układało <3 Ty zawsze będziesz moim bohaterem, i nigdy nie przestanę cię kochać! <3
Z Pezz <3
I pamiętaj, nigdy się nie zmieniaj :* "165616" pamiętamy <3
Rozdział 5. You think I'm sleeping with every guy who has a pretty face!?
(Perrie)
Obudziłam się rano, w ramionach Zayn'a. Chłopak już nie spał, był ubrany.
- Gdzie Lux? - zapytałam.
- Śpi jeszcze.
- Dziękuję ci, za tę noc - pocałowałam czule Malika.
- Nie, to ja tobie dziękuję. - Zee przejechał wargami po mojej szyi, a po mnie przeszły ciarki.
- Która godzina?
- 8. Trochę długo spałaś.
- To Lux jeszcze śpi? - zdziwiłam się - Małe dzieci przecież śpią krótko.
- Ale mała budziła się w nocy, a ja nie miałem serca cię obudzić - uśmiechnął się,
- Kochany jesteś - przytuliłam go.
Usłyszeliśmy płacz. Zayn poszedł do dziewczynki, a ja pobiegłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. W okolicach szyi i obojczyka, miałam kilka malinek. Wzięłam gorący prysznic. Potem wyszłam z łazienki, owinięta w biały ręcznik. W kuchni zastałam Zayn'a trzymającego Lux na rękach. Wyglądali tak słodko....
- Niestety, nie mam żadnych ubrań dla ciebie... - powiedział.
- Nie szkodzi - uśmiechnęłam się.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zee poszedł z małą. Potem wrócił już bez niej. Chłopak złapał mnie za biodra, a ja zwiesiłam się na jego ramionach. Malik pocałował mnie delikatnie. Szczerze mówiąc, to czułam się trochę nie zręcznie. Nie wiem dlaczego...
- Odwieziesz mnie do domu? - zapytałam.
- Tak wcześnie?
- Muszę się przebrać i... Mamy dzisiaj zebranie z dziewczynami z Little Mix - powiedziałam patrząc w jego brązowe oczy - ostatnio je trochę zaniedbuję, no wiesz...
- Wiem - odparł z uśmiechem i pocałował mnie jeszcze.
Pobiegłam na górę, i ubrałam ubrania z wczoraj. Kiedy byłam gotowa, wyszliśmy z chłopakiem. Złapał mnie za rękę.
- Kurwa... - szepnął.
- Co jest?
- Powiem ci w aucie...
Kiedy przeszliśmy te sto metrów do pojazdu, Malik zacisnął ręce na kierownicy i jeszcze raz cicho przeklnął pod nosem.
- Co się stało?
- Jakiś reporter schował się za ogrodzeniem... Jutro nasze zdjęcia będą we wszystkich gazetach.
- Ojjj - powiedziałam.
W milczeniu Zee odwiózł mnie do domu. Tak naprawdę, nie rozumiałam jego złości.
- Zayn, nie złość się... - położyłam rękę na jego ramieniu.
- Nie rozumiesz Pezz... Ja nienawidzę związków na pokaz!
To mnie trochę zabolało.
- Aha, czyli uważasz, że nas związek jest tylko dlatego, żeby promować Little Mix? Ok, może wcześniej tak było, ale teraz? Nie pomyślałeś, że mogę cię kochać! - wybuchnęłam - Myślisz, że sypiam z każdym facetem, który ma ładną buźkę?!
- Pezz, to nie tak...
- A jak?! Daj mi spokój...
Wystrzeliłam z auta i pognałam do domu jak strzała. Nawet nie poczułam, kiedy zaczęłam płakać. Usiadłam na podłodze. Nie miałam na nic siły. Dopiero po kilku minutach pobiegłam sobie coś poszukać w garderobie. Wybrałam wygodne dresy. Padłam na kanapę. Zayn mnie zranił tym, co powiedział... Wybrałam numer do Jade.
- Halo? - odebrała.
- Jade, co robisz? - powiedziałam roztrzęsiona.
- Jestem z Niallem, ale co się stało?
- Przepraszam, nie będę ci przeszkadzać.
- Nie zrób sobie krzywdy, ja zaraz będę.
Rozłączyła się. Sprawdziłam Twittera. Od razu zauważyłam hejty na moją osobę. Jezu, dlaczego one to robią? Zaczęłam znowu płakać. Po pół godzinie, do domu wpadła Jade. Od razu przybiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Zayn? - zapytała cicho.
- Zayn...
Powiedziałam jej całą historię. Brunetka nie mogła w to uwierzyć.
- Współczuję ci. Jeszcze musisz udawać, że jesteście razem dla LM...
- Tak, a najgorsze jest to... Że ja z nim spałam... - przyznałam się.
- Cooo?!
Pokiwałam głową.
- O fuck, zaraz się spóźnimy na spotkanie z Leigh i Jesy! - krzyknęła.
- Możesz zadzwonić, żeby przyjechały?
- Pewnie.
Jade wybrała numer do Leigh i Jesy. Zgodziły się. Po kilku minutach, były w moim domu. Opowiedziałam im historię z Zayn'em. One też nie mogły uwierzyć.
- Jestem tak wkurzona, że napisałabym piosenkę... - powiedziałam.
-Nic nam nie stoi na przeszkodzie - odparła Jesy z uśmiechem.
Udało nam się napisać piosenkę pt. "DNA". Może ją jeszcze wydamy. Ale myślę, że jak tak, to szybko stanie się hitem...
(Zayn)
Co ja zrobiłem!? Ale ze mnie palant... Mam ochotę strzelić sobie w łeb. Kiedy wróciłem do domu, walnąłem na łóżko. Przypomniała mi się noc... Nagle zadzwonił mój telefon.
- Co ty odpierdalasz? - usłyszałem głos Nialla.
- Nialler, przyjedźcie z chłopakami...
Po kilku nastu minutach zjawili się Harry, Liam Louis i Niall. Nie wiedziałem co im powiedzieć, Horan im już pewnie wszystko powiedział...
- Jesteś kretynem - rzekł powoli Harry.
- Dokładnie - potwierdził Payne.
- Wiem, jestem palantem, kretynem, chujem, zasrańcem...
- Przestań! - krzyknął Niall.
- Musimy się zastanowić, jak możesz odzyskać Pezz - powiedział Louis.
- Dzięki chłopaki - uśmiechnął się.
- Nie szczerz się, tylko myśl.
Usiedliśmy na kanapie. Było cicho, każdy myślał.
- Może napiszemy dla niej piosenkę? - zaproponował Liam.
- Nie, Perrie nie jest typem dziewczyny, która wraca jak usłyszy jakąś piosenkę dla niej - odparłem.
Wszyscy powróciliśmy do rozmyślań. Pojawiło się dużo pomysłów, ale jeden szczególnie utknął mi w pamięci.
- Słuchajcie, mam pomysł - zacząłem - Mogę ja sam, napisać dla niej piosenkę, potem jak Bruno Mars przytaszczyć fortepian pod jej dom, a potem jej to zagrać, przeprosić, a potem zabrać ją gdzieś na kolację, czy co...
- To się spiesz, z tą piosenką, bo Pezz wiecznie czekać nie będzie - powiedział Niall i wyszli z chłopakami.
Usiadłem przy pianinie. W głowie miałem masę pomysłów. Zacząłem grać smutną melodię. Tekst sam wpadł mi do głowy. Skończyłem ją, około godziny 15. Szybko coś zjadłem. Dla Perrie mogę zrobić wszystko. Nawet przytaszczyć ten cholerny fortepian... Przywiązałem jeden koniec liny do nogi od niego.Drugi koniec, wziąłem w ręce, i zacząłem ciągnąć. Kiedy wyszedłem na ulicę, dużo ludzi się na mnie gapiło. Niektórzy robili zdjęcia. Po kilku godzinach, nareszcie byłem na miejscu. Zmęczony i głodny, ale szczęśliwy. Usiadłem przy instrumencie. Zacząłem grać melodię, którą przedtem wymyśliłem. Co jakiś czas, krzyczałem: "Pezz, kocham cię!". Kiedy skończyłem, dziewczyna wyszła na balkon pod którym grałem. Miała łzy w oczach. Obok niej zaraz pojawiły się Jade, Leigh i Jesy. Blondynka szybko zbiegła na dół, i przytuliła mnie mocno.
- Przepraszam, więcej już tak nigdy nie powiem... - szepnąłem. Nasze czoła lekko zderzyły się ze sobą, i patrzyłem na jej zaszklone, niebieskie oczy.
- Nie, to ja przepraszam, nie potrzebnie się uniosłam...
Wplątałem rękę w jej cudne blond włosy i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek...
Obudziłam się rano, w ramionach Zayn'a. Chłopak już nie spał, był ubrany.
- Gdzie Lux? - zapytałam.
- Śpi jeszcze.
- Dziękuję ci, za tę noc - pocałowałam czule Malika.
- Nie, to ja tobie dziękuję. - Zee przejechał wargami po mojej szyi, a po mnie przeszły ciarki.
- Która godzina?
- 8. Trochę długo spałaś.
- To Lux jeszcze śpi? - zdziwiłam się - Małe dzieci przecież śpią krótko.
- Ale mała budziła się w nocy, a ja nie miałem serca cię obudzić - uśmiechnął się,
- Kochany jesteś - przytuliłam go.
Usłyszeliśmy płacz. Zayn poszedł do dziewczynki, a ja pobiegłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. W okolicach szyi i obojczyka, miałam kilka malinek. Wzięłam gorący prysznic. Potem wyszłam z łazienki, owinięta w biały ręcznik. W kuchni zastałam Zayn'a trzymającego Lux na rękach. Wyglądali tak słodko....
- Niestety, nie mam żadnych ubrań dla ciebie... - powiedział.
- Nie szkodzi - uśmiechnęłam się.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zee poszedł z małą. Potem wrócił już bez niej. Chłopak złapał mnie za biodra, a ja zwiesiłam się na jego ramionach. Malik pocałował mnie delikatnie. Szczerze mówiąc, to czułam się trochę nie zręcznie. Nie wiem dlaczego...
- Odwieziesz mnie do domu? - zapytałam.
- Tak wcześnie?
- Muszę się przebrać i... Mamy dzisiaj zebranie z dziewczynami z Little Mix - powiedziałam patrząc w jego brązowe oczy - ostatnio je trochę zaniedbuję, no wiesz...
- Wiem - odparł z uśmiechem i pocałował mnie jeszcze.
Pobiegłam na górę, i ubrałam ubrania z wczoraj. Kiedy byłam gotowa, wyszliśmy z chłopakiem. Złapał mnie za rękę.
- Kurwa... - szepnął.
- Co jest?
- Powiem ci w aucie...
Kiedy przeszliśmy te sto metrów do pojazdu, Malik zacisnął ręce na kierownicy i jeszcze raz cicho przeklnął pod nosem.
- Co się stało?
- Jakiś reporter schował się za ogrodzeniem... Jutro nasze zdjęcia będą we wszystkich gazetach.
- Ojjj - powiedziałam.
W milczeniu Zee odwiózł mnie do domu. Tak naprawdę, nie rozumiałam jego złości.
- Zayn, nie złość się... - położyłam rękę na jego ramieniu.
- Nie rozumiesz Pezz... Ja nienawidzę związków na pokaz!
To mnie trochę zabolało.
- Aha, czyli uważasz, że nas związek jest tylko dlatego, żeby promować Little Mix? Ok, może wcześniej tak było, ale teraz? Nie pomyślałeś, że mogę cię kochać! - wybuchnęłam - Myślisz, że sypiam z każdym facetem, który ma ładną buźkę?!
- Pezz, to nie tak...
- A jak?! Daj mi spokój...
Wystrzeliłam z auta i pognałam do domu jak strzała. Nawet nie poczułam, kiedy zaczęłam płakać. Usiadłam na podłodze. Nie miałam na nic siły. Dopiero po kilku minutach pobiegłam sobie coś poszukać w garderobie. Wybrałam wygodne dresy. Padłam na kanapę. Zayn mnie zranił tym, co powiedział... Wybrałam numer do Jade.
- Halo? - odebrała.
- Jade, co robisz? - powiedziałam roztrzęsiona.
- Jestem z Niallem, ale co się stało?
- Przepraszam, nie będę ci przeszkadzać.
- Nie zrób sobie krzywdy, ja zaraz będę.
Rozłączyła się. Sprawdziłam Twittera. Od razu zauważyłam hejty na moją osobę. Jezu, dlaczego one to robią? Zaczęłam znowu płakać. Po pół godzinie, do domu wpadła Jade. Od razu przybiegła do mnie i mocno przytuliła.
- Zayn? - zapytała cicho.
- Zayn...
Powiedziałam jej całą historię. Brunetka nie mogła w to uwierzyć.
- Współczuję ci. Jeszcze musisz udawać, że jesteście razem dla LM...
- Tak, a najgorsze jest to... Że ja z nim spałam... - przyznałam się.
- Cooo?!
Pokiwałam głową.
- O fuck, zaraz się spóźnimy na spotkanie z Leigh i Jesy! - krzyknęła.
- Możesz zadzwonić, żeby przyjechały?
- Pewnie.
Jade wybrała numer do Leigh i Jesy. Zgodziły się. Po kilku minutach, były w moim domu. Opowiedziałam im historię z Zayn'em. One też nie mogły uwierzyć.
- Jestem tak wkurzona, że napisałabym piosenkę... - powiedziałam.
-Nic nam nie stoi na przeszkodzie - odparła Jesy z uśmiechem.
Udało nam się napisać piosenkę pt. "DNA". Może ją jeszcze wydamy. Ale myślę, że jak tak, to szybko stanie się hitem...
(Zayn)
Co ja zrobiłem!? Ale ze mnie palant... Mam ochotę strzelić sobie w łeb. Kiedy wróciłem do domu, walnąłem na łóżko. Przypomniała mi się noc... Nagle zadzwonił mój telefon.
- Co ty odpierdalasz? - usłyszałem głos Nialla.
- Nialler, przyjedźcie z chłopakami...
Po kilku nastu minutach zjawili się Harry, Liam Louis i Niall. Nie wiedziałem co im powiedzieć, Horan im już pewnie wszystko powiedział...
- Jesteś kretynem - rzekł powoli Harry.
- Dokładnie - potwierdził Payne.
- Wiem, jestem palantem, kretynem, chujem, zasrańcem...
- Przestań! - krzyknął Niall.
- Musimy się zastanowić, jak możesz odzyskać Pezz - powiedział Louis.
- Dzięki chłopaki - uśmiechnął się.
- Nie szczerz się, tylko myśl.
Usiedliśmy na kanapie. Było cicho, każdy myślał.
- Może napiszemy dla niej piosenkę? - zaproponował Liam.
- Nie, Perrie nie jest typem dziewczyny, która wraca jak usłyszy jakąś piosenkę dla niej - odparłem.
Wszyscy powróciliśmy do rozmyślań. Pojawiło się dużo pomysłów, ale jeden szczególnie utknął mi w pamięci.
- Słuchajcie, mam pomysł - zacząłem - Mogę ja sam, napisać dla niej piosenkę, potem jak Bruno Mars przytaszczyć fortepian pod jej dom, a potem jej to zagrać, przeprosić, a potem zabrać ją gdzieś na kolację, czy co...
- To się spiesz, z tą piosenką, bo Pezz wiecznie czekać nie będzie - powiedział Niall i wyszli z chłopakami.
Usiadłem przy pianinie. W głowie miałem masę pomysłów. Zacząłem grać smutną melodię. Tekst sam wpadł mi do głowy. Skończyłem ją, około godziny 15. Szybko coś zjadłem. Dla Perrie mogę zrobić wszystko. Nawet przytaszczyć ten cholerny fortepian... Przywiązałem jeden koniec liny do nogi od niego.Drugi koniec, wziąłem w ręce, i zacząłem ciągnąć. Kiedy wyszedłem na ulicę, dużo ludzi się na mnie gapiło. Niektórzy robili zdjęcia. Po kilku godzinach, nareszcie byłem na miejscu. Zmęczony i głodny, ale szczęśliwy. Usiadłem przy instrumencie. Zacząłem grać melodię, którą przedtem wymyśliłem. Co jakiś czas, krzyczałem: "Pezz, kocham cię!". Kiedy skończyłem, dziewczyna wyszła na balkon pod którym grałem. Miała łzy w oczach. Obok niej zaraz pojawiły się Jade, Leigh i Jesy. Blondynka szybko zbiegła na dół, i przytuliła mnie mocno.
- Przepraszam, więcej już tak nigdy nie powiem... - szepnąłem. Nasze czoła lekko zderzyły się ze sobą, i patrzyłem na jej zaszklone, niebieskie oczy.
- Nie, to ja przepraszam, nie potrzebnie się uniosłam...
Wplątałem rękę w jej cudne blond włosy i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek...
wtorek, 7 stycznia 2014
Rozdział 4. Just yesterday morning we were enemies
(Perrie)
Wolnym krokiem całując się, weszliśmy do domu. Atmosfera była gorąca. Skierowaliśmy się w stronę sypialni. Zayn zaczął ściągać moją bluzkę, a ja jego. Nagle zadzwonił telefon. Niechętnie przerwałam czynności. Lekko poturbowana i nieobecna wstałam. Spojrzałam na Zayn'a. On też nie był szczęśliwy z tego powodu. Odebrałam telefon.
- Jeżeli nie zostawisz Zayn'a, to cię zabiję... - powiedział głos w słuchawce.
- Kim jesteś? I skąd masz mój numer? - zapytałam.
- Masz czas do jutra - osoba rozłączyła się.
Usiadłam na łóżku, i zaczęłam płakać. Wiem, to było z mojej strony dziwne, ale nie miałam na nic już siły. Zee szybko był przy mnie i objął mnie.
- Kto dzwonił?
- Nie wiem... Ta osoba kazała mi cię zostawić, bo... Bo mnie zabije... - powiedziałam płacząc.
- Spokojnie... Nikt cię nie zabije, ja będę cały czas przy tobie... - pocałował mnie w czoło.
- Napewno?- spojrzałam na chłopaka.
- Napewno - zapewnił mnie.
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Dałam głowę na jego pierś, a on pocierał rękę o moje plecy.
- Wyobraź sobie... - zaczął - jeszcze wczoraj rano, byliśmy wrogami...
- Ale przez te 36 godzin cały mój świat przekręcił się o 360 stopni... Ale teraz, ten świat jest piękny. Zayn?
- Tak?
- Za co teraz mnie kochasz?
- Za twój uśmiech, za twoje poczucie humoru, za to że jesteś taka piękna, mądra, ogólnie.... To za wszystko - powiedział.
- Która godzina? - zapytałam.
- Po 4.
Nagle zadzwonił telefon Zayn'a. Chłopak niechętnie wstał. Odebrał. Co chwilę potakiwał, a potem powiedział, że wszystko będzie dobrze. Kiedy skończył rozmowę usiadł na łóżku i powiedział:
- Muszę już iść.
- Kto dzwonił?
- Lou. No wiesz, nasza stylistka. Poprosiła, żebym zajął się dzisiaj jej córeczką, Lux. Jestem podobno jej najlepszym opiekunem - Malik uśmiechnął się.
- Mogę iść z tobą? - zapytałam.
- No pewnie. Zbieraj się, i idziemy.
Nałożyłam sobie lekki makijaż. Burza się nareszcie skończyła. Wzięła torebkę i wyszliśmy.
- Jedziemy moim autem? - zapytałam.
- Ok. Za dwadzieścia minut musimy być
na plaży.
Szybko dojechaliśmy na miejsce. Lou i Lux już czekały.
- Strasznie ci dziękuje Zayn - powiedziała kobieta. - Moja mama się rozchorowała muszę już jechać...
- Cała przyjemność po mojej stronie -posłał jej swój czarujący uśmiech.
Wsiedliśy do auta. Usiadłam z tyłu z Lux, żeby się z nią poznać, Zee kierował. Pojechaliśy do domu chłopaka, najwyżej mnie potem odwiezie. Przez drogę, zdążyłam zaprzyjaźnić się z dziewczynką. Potem bawiłyśmy się lalkami. Zayn szepnął do mnie:
- Byłabyś świetną matką...
- A ty tatą - uśmiechnęłam się.
Później bawiłyśmy się jeszcze chwile. Dziewczynka zaczęła przecierać rączką oczy.
- Idziemy spać? - zapytałam.
Lux pokiwała głową. Położyliśmy ją w łóżeczku, które Lou dała Zayn'owi. Mała nie chciała tak jednak zasnąć, więc wzięłam ją na ręce. Powoli kołysałam rękami. Po chwili Zee stanął za nami i położył swoje ciepłe dłonie na moich ramionach. Było tak miło... Lux szybko tak zasnęła. Położyłam ją delikatnie w łóżeczku.
- To... Ja pójdę spać na kanapę... A ty możesz u mnie... - zaczął Malik kiedy wyszliśmy z pokoju.
- Nie wygłupiaj się. Śpimy razem - uśmiechnęłam się.
- Jesteś pewna?
- Jak nigdy... Poza tym, ktoś nam przedtem przeszkodził...
Weszliśmy do sypialni. Chłopak podszedł do mnie, i pocałował mnie czule. Powoli położyliśmy się na łóżku. Zee ściągnął moją czerwoną bluzkę, a rozpinać jego białą koszulę. Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Spojrzałam w dół. Na jego bokserkach zrobił się "namiot". Potem oboje zatraciliśmy się w namiętnych pocałunkach...
Wolnym krokiem całując się, weszliśmy do domu. Atmosfera była gorąca. Skierowaliśmy się w stronę sypialni. Zayn zaczął ściągać moją bluzkę, a ja jego. Nagle zadzwonił telefon. Niechętnie przerwałam czynności. Lekko poturbowana i nieobecna wstałam. Spojrzałam na Zayn'a. On też nie był szczęśliwy z tego powodu. Odebrałam telefon.
- Jeżeli nie zostawisz Zayn'a, to cię zabiję... - powiedział głos w słuchawce.
- Kim jesteś? I skąd masz mój numer? - zapytałam.
- Masz czas do jutra - osoba rozłączyła się.
Usiadłam na łóżku, i zaczęłam płakać. Wiem, to było z mojej strony dziwne, ale nie miałam na nic już siły. Zee szybko był przy mnie i objął mnie.
- Kto dzwonił?
- Nie wiem... Ta osoba kazała mi cię zostawić, bo... Bo mnie zabije... - powiedziałam płacząc.
- Spokojnie... Nikt cię nie zabije, ja będę cały czas przy tobie... - pocałował mnie w czoło.
- Napewno?- spojrzałam na chłopaka.
- Napewno - zapewnił mnie.
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Dałam głowę na jego pierś, a on pocierał rękę o moje plecy.
- Wyobraź sobie... - zaczął - jeszcze wczoraj rano, byliśmy wrogami...
- Ale przez te 36 godzin cały mój świat przekręcił się o 360 stopni... Ale teraz, ten świat jest piękny. Zayn?
- Tak?
- Za co teraz mnie kochasz?
- Za twój uśmiech, za twoje poczucie humoru, za to że jesteś taka piękna, mądra, ogólnie.... To za wszystko - powiedział.
- Która godzina? - zapytałam.
- Po 4.
Nagle zadzwonił telefon Zayn'a. Chłopak niechętnie wstał. Odebrał. Co chwilę potakiwał, a potem powiedział, że wszystko będzie dobrze. Kiedy skończył rozmowę usiadł na łóżku i powiedział:
- Muszę już iść.
- Kto dzwonił?
- Lou. No wiesz, nasza stylistka. Poprosiła, żebym zajął się dzisiaj jej córeczką, Lux. Jestem podobno jej najlepszym opiekunem - Malik uśmiechnął się.
- Mogę iść z tobą? - zapytałam.
- No pewnie. Zbieraj się, i idziemy.
Nałożyłam sobie lekki makijaż. Burza się nareszcie skończyła. Wzięła torebkę i wyszliśmy.
- Jedziemy moim autem? - zapytałam.
- Ok. Za dwadzieścia minut musimy być
na plaży.
Szybko dojechaliśmy na miejsce. Lou i Lux już czekały.
- Strasznie ci dziękuje Zayn - powiedziała kobieta. - Moja mama się rozchorowała muszę już jechać...
- Cała przyjemność po mojej stronie -posłał jej swój czarujący uśmiech.
Wsiedliśy do auta. Usiadłam z tyłu z Lux, żeby się z nią poznać, Zee kierował. Pojechaliśy do domu chłopaka, najwyżej mnie potem odwiezie. Przez drogę, zdążyłam zaprzyjaźnić się z dziewczynką. Potem bawiłyśmy się lalkami. Zayn szepnął do mnie:
- Byłabyś świetną matką...
- A ty tatą - uśmiechnęłam się.
Później bawiłyśmy się jeszcze chwile. Dziewczynka zaczęła przecierać rączką oczy.
- Idziemy spać? - zapytałam.
Lux pokiwała głową. Położyliśmy ją w łóżeczku, które Lou dała Zayn'owi. Mała nie chciała tak jednak zasnąć, więc wzięłam ją na ręce. Powoli kołysałam rękami. Po chwili Zee stanął za nami i położył swoje ciepłe dłonie na moich ramionach. Było tak miło... Lux szybko tak zasnęła. Położyłam ją delikatnie w łóżeczku.
- To... Ja pójdę spać na kanapę... A ty możesz u mnie... - zaczął Malik kiedy wyszliśmy z pokoju.
- Nie wygłupiaj się. Śpimy razem - uśmiechnęłam się.
- Jesteś pewna?
- Jak nigdy... Poza tym, ktoś nam przedtem przeszkodził...
Weszliśmy do sypialni. Chłopak podszedł do mnie, i pocałował mnie czule. Powoli położyliśmy się na łóżku. Zee ściągnął moją czerwoną bluzkę, a rozpinać jego białą koszulę. Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Spojrzałam w dół. Na jego bokserkach zrobił się "namiot". Potem oboje zatraciliśmy się w namiętnych pocałunkach...
niedziela, 5 stycznia 2014
Rozdział 3. It's getting hot in here!
(Niall)
Z samego rana dostałem SMSa od Zayn'a, z treścią: "Przyjdź dzisiaj o 12 na plażę w LA. Wiesz gdzie. Harry, Louis i Liam też tam będą. Tylko ubierz się jakoś... normalnie". No dobra. Podszedłem do lodówki, wziąłem sobie wczorajsze Nando's. Dochodziła 11. Postanowiłem zacząć się już zbierać. Wziąłem prysznic, i ubrałem brązowe rurki i niebieską marynarkę. Wyszedłem z domu. Jak na jesienny dzień w Los Angeles, było dosyć zimno. Poszedłem pieszo, bo na plażę mam blisko. Tam, gdzie zawsze się spotykamy, ujrzałem sylwetkę jakiejś niezłej laski, która była odwrócona plecami do mnie. Ale moje serce należy do Jade.
- Harry! Zayn! - krzyknąłem.
Wtedy dziewczyna odwróciła się. Okazało się, że to była... Jade?! Zayn, zabiję cię, pomyślałem. Brunetka podeszła do mnie. Rozejrzałem się. Reszta 1D i Little Mix były za wypożyczalnią desek surfingowych. Pokazałem im środkowego palca. Zayn tylko się uśmiechnął. Mimo tego, Jade tego nie zauważyła. Wyglądała tak pięknie...
- Eeee hej - powiedziała.
- Cześć - odpowiedziałem.
Zapanowała niezręczna cisza. Utonąłem w jej pięknych, brązowych oczach. Pragnąłem ją przytulić, pocałować, chociaż dotknąć...
- Idziemy na kawę? - sam nie wiem, co mną kierowało żeby się jej tego zapytać.
- Chętnie - powiedziała brunetka i uśmiechnęła się szeroko.
(Jade)
Rano dostałam SMSa od Perrie, żebym przyszła na plażę, obok desek surfingowych, i że Leigh i Jesy też będą. Ogarnęłam się i wyszłam. Na plażę mam dosyć blisko. Dziewczyn jeszcze nie było. Postanowiłam patrzeć na surfujących ludzi. Usłyszałam czyjeś kroki. Pewnie jakiś plażowicz... Nagle ktoś krzyknął:
- Harry! Zayn!
Rozpoznałam ten głos. Odwróciłam się. To był Niall Horan. Serce mi mocniej zabiło. Szłam powoli w jego stronę, ze spuszczoną głową. Podeszłam do niego. Byłam lekko skrępowana.
- Hej - powiedziałam.
- Cześć - odparł.
Zapanowała cisza.
- Idziemy na kawę? - zapytał nieśmiało.
- Chętnie - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do jego ulubionej kawiarni. Nagle Niall dostał SMSa. Zrobił minę w stylu: "Zabiję cię". Nie wnikałam. Co jakiś czas podchodzili do nas fani, chcący zrobić sobie zdjęcia.
- Ładne masz oczy - zdobył się na odwagę Niall.
- Dzięki, ty też - wymamrotałam.
Uśmiechnął się. Boże, jak ja kocham ten uśmiech. Ja też się uśmiechnęłam.
- Ładny masz uśmiech - powiedział.
- Ty jeszcze ładniejszy - odparłam z uśmiechem.
(Zayn)
- Udało się! - przybiłem Pezz i pozostałym piątkę.
- Nieźle to zrobiłeś - pochwalił mnie Liam.
- To co, idziemy na plaże? - zapytała Leigh.
- Pewnie - odparła Perrie.
Wybraliśmy osobne miejsce na plaży, bez reporterów. Kiedy wszyscy poszli się kąpać w oceanie, ja i Perrie zostaliśmy sami na brzegu. Blondynka smarowała się olejkiem do opalania.
- Posmarujesz mnie? - zapytała i odpięła górę od stroju.
- Eeee pewnie - wykrztusiłem.
Wykonałem czynność, o którą poprosiła mnie dziewczyna. Jaka ona jest piękna... Jednak było mi trochę głupio, że tak ją wczoraj pocałowałem i uciekłem...
- Pezz, przepraszam, że cię wczoraj pocałowałem, i tak uciekłem bez pożegnania... - nie dane mi było jednak dokończyć, ponieważ blondynka pocałowała mnie.
Natychmiast odwzajemniłem gest. Dziewczyna złapała mnie za ramiona. Ja mocno przyciągnąłem ją do siebie.
- Robi się tu gorąco! - krzyknął Harry wracający z wody.
Natychmiast odskoczyliśmy od siebie. Za nim przyszła reszta. Postanowiliśmy zagrać w butelkę. Pierwsza kręciła Jesy. I na kogo wypadło? No oczywiście na mnie i Perrie.
- Bedzie sie działo - skomentował Louis.
Nachyliłem się w jej stronę, a ona w moją. Po chwili poczułem na ustach jej ciepły pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie, ale chciałbym aby to jeszcze trwało... Nagle, zobaczyliśmy idących razem Niall'a i Jade. Szli trzymając się za rękę i z uśmiechami na ustach.
- Szybko poszło - szpnąłem do Pezz.
- Nawet bardzo szybko - podsumowała.
Para przyszła w naszą stronę. Chyba pierwszy raz widziałem, żeby Nialler był taki szczęśliwy. Jade też na smutną nie wyglądała.
- No hej - przywitał się z nami Niall.
- Cześć - odparliśmy.
- Zayn, mogę cię na chwilę prosić... - powiedział blondyn.
- Aham.
Przeszliśmy kilkanaście metrów dalej. Jade dosiadła się do towarzystwa.
- Stary, dzięki, dzięki, i jeszcze raz dzięki! - krzyknął Niall.
- Za co?
- Jak za co?! Mam teraz dziewczynę marzeń! Stary, jeszcze ty i Perrie, i bedziemy se chodzić na podwójne randki!
Usłyszeliśmy głośne śmiechy. Jade podeszła do Nialla i pocałowała go w policzek.
- Ja też o tobie śniłam - wyznała i przytuliła go mocno.
Perrie do nas dołączyła.
- Z tymi podwójnymi randkami, to jeszcze daleko - uśmiechnęła się.
- Dlaczego? Przecież my się tak kochamy! - zaakcentowałem to drugie zdanie.
- Tak... Bardzo...
Poszliśmy na koc. Nadal graliśmy w butelkę. Nagle uświadomiłem coś sobie... Kocham Perrie...
(Perrie)
Po dwóch godzinach grania i kąpieli, zaczeło się chmurzyć. Wszyscy poszli do swoich domów. Zostaliśmy tylko ja i Zayn.
- Odprowadzę cię - zaoferował mi.
Niebo było całe granatowe. Szczerze mówiąc, boję się burz. Złapałam chłopaka za rękę. Zaczął padać deszcz. Biegliśmy. Po kilkuset metrach, Zee wziął mnie na ręce. Tak było szybciej. Nareszcie dobiegliśmy pod dom.. Zayn objął mnie w pasie, ja zawiesiłam się n jego ramoniach. Chciałam się wyrwać, ale chłopak mnie nie puszczał.
- Zee, muszę już iść... - zaczęłam.
- Nigdzie cię nie puszczę.. - powiedział.
Musnął ustami moją mokrą od deszczu szyję. Przeszły po mnie ciarki. Jego usta jechały wyżej. Wkrótce spotkały się z moimi. Sekunda była godziną, a minuta wiecznością.
- Kocham cię, Pezz - szepnął Zayn.
- Ja ciebie też - odszepnęłam.
Całując się, skierowaliśmy się w stronę domu...
Z samego rana dostałem SMSa od Zayn'a, z treścią: "Przyjdź dzisiaj o 12 na plażę w LA. Wiesz gdzie. Harry, Louis i Liam też tam będą. Tylko ubierz się jakoś... normalnie". No dobra. Podszedłem do lodówki, wziąłem sobie wczorajsze Nando's. Dochodziła 11. Postanowiłem zacząć się już zbierać. Wziąłem prysznic, i ubrałem brązowe rurki i niebieską marynarkę. Wyszedłem z domu. Jak na jesienny dzień w Los Angeles, było dosyć zimno. Poszedłem pieszo, bo na plażę mam blisko. Tam, gdzie zawsze się spotykamy, ujrzałem sylwetkę jakiejś niezłej laski, która była odwrócona plecami do mnie. Ale moje serce należy do Jade.
- Harry! Zayn! - krzyknąłem.
Wtedy dziewczyna odwróciła się. Okazało się, że to była... Jade?! Zayn, zabiję cię, pomyślałem. Brunetka podeszła do mnie. Rozejrzałem się. Reszta 1D i Little Mix były za wypożyczalnią desek surfingowych. Pokazałem im środkowego palca. Zayn tylko się uśmiechnął. Mimo tego, Jade tego nie zauważyła. Wyglądała tak pięknie...
- Eeee hej - powiedziała.
- Cześć - odpowiedziałem.
Zapanowała niezręczna cisza. Utonąłem w jej pięknych, brązowych oczach. Pragnąłem ją przytulić, pocałować, chociaż dotknąć...
- Idziemy na kawę? - sam nie wiem, co mną kierowało żeby się jej tego zapytać.
- Chętnie - powiedziała brunetka i uśmiechnęła się szeroko.
(Jade)
Rano dostałam SMSa od Perrie, żebym przyszła na plażę, obok desek surfingowych, i że Leigh i Jesy też będą. Ogarnęłam się i wyszłam. Na plażę mam dosyć blisko. Dziewczyn jeszcze nie było. Postanowiłam patrzeć na surfujących ludzi. Usłyszałam czyjeś kroki. Pewnie jakiś plażowicz... Nagle ktoś krzyknął:
- Harry! Zayn!
Rozpoznałam ten głos. Odwróciłam się. To był Niall Horan. Serce mi mocniej zabiło. Szłam powoli w jego stronę, ze spuszczoną głową. Podeszłam do niego. Byłam lekko skrępowana.
- Hej - powiedziałam.
- Cześć - odparł.
Zapanowała cisza.
- Idziemy na kawę? - zapytał nieśmiało.
- Chętnie - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do jego ulubionej kawiarni. Nagle Niall dostał SMSa. Zrobił minę w stylu: "Zabiję cię". Nie wnikałam. Co jakiś czas podchodzili do nas fani, chcący zrobić sobie zdjęcia.
- Ładne masz oczy - zdobył się na odwagę Niall.
- Dzięki, ty też - wymamrotałam.
Uśmiechnął się. Boże, jak ja kocham ten uśmiech. Ja też się uśmiechnęłam.
- Ładny masz uśmiech - powiedział.
- Ty jeszcze ładniejszy - odparłam z uśmiechem.
(Zayn)
- Udało się! - przybiłem Pezz i pozostałym piątkę.
- Nieźle to zrobiłeś - pochwalił mnie Liam.
- To co, idziemy na plaże? - zapytała Leigh.
- Pewnie - odparła Perrie.
Wybraliśmy osobne miejsce na plaży, bez reporterów. Kiedy wszyscy poszli się kąpać w oceanie, ja i Perrie zostaliśmy sami na brzegu. Blondynka smarowała się olejkiem do opalania.
- Posmarujesz mnie? - zapytała i odpięła górę od stroju.
- Eeee pewnie - wykrztusiłem.
Wykonałem czynność, o którą poprosiła mnie dziewczyna. Jaka ona jest piękna... Jednak było mi trochę głupio, że tak ją wczoraj pocałowałem i uciekłem...
- Pezz, przepraszam, że cię wczoraj pocałowałem, i tak uciekłem bez pożegnania... - nie dane mi było jednak dokończyć, ponieważ blondynka pocałowała mnie.
Natychmiast odwzajemniłem gest. Dziewczyna złapała mnie za ramiona. Ja mocno przyciągnąłem ją do siebie.
- Robi się tu gorąco! - krzyknął Harry wracający z wody.
Natychmiast odskoczyliśmy od siebie. Za nim przyszła reszta. Postanowiliśmy zagrać w butelkę. Pierwsza kręciła Jesy. I na kogo wypadło? No oczywiście na mnie i Perrie.
- Bedzie sie działo - skomentował Louis.
Nachyliłem się w jej stronę, a ona w moją. Po chwili poczułem na ustach jej ciepły pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie, ale chciałbym aby to jeszcze trwało... Nagle, zobaczyliśmy idących razem Niall'a i Jade. Szli trzymając się za rękę i z uśmiechami na ustach.
- Szybko poszło - szpnąłem do Pezz.
- Nawet bardzo szybko - podsumowała.
Para przyszła w naszą stronę. Chyba pierwszy raz widziałem, żeby Nialler był taki szczęśliwy. Jade też na smutną nie wyglądała.
- No hej - przywitał się z nami Niall.
- Cześć - odparliśmy.
- Zayn, mogę cię na chwilę prosić... - powiedział blondyn.
- Aham.
Przeszliśmy kilkanaście metrów dalej. Jade dosiadła się do towarzystwa.
- Stary, dzięki, dzięki, i jeszcze raz dzięki! - krzyknął Niall.
- Za co?
- Jak za co?! Mam teraz dziewczynę marzeń! Stary, jeszcze ty i Perrie, i bedziemy se chodzić na podwójne randki!
Usłyszeliśmy głośne śmiechy. Jade podeszła do Nialla i pocałowała go w policzek.
- Ja też o tobie śniłam - wyznała i przytuliła go mocno.
Perrie do nas dołączyła.
- Z tymi podwójnymi randkami, to jeszcze daleko - uśmiechnęła się.
- Dlaczego? Przecież my się tak kochamy! - zaakcentowałem to drugie zdanie.
- Tak... Bardzo...
Poszliśmy na koc. Nadal graliśmy w butelkę. Nagle uświadomiłem coś sobie... Kocham Perrie...
(Perrie)
Po dwóch godzinach grania i kąpieli, zaczeło się chmurzyć. Wszyscy poszli do swoich domów. Zostaliśmy tylko ja i Zayn.
- Odprowadzę cię - zaoferował mi.
Niebo było całe granatowe. Szczerze mówiąc, boję się burz. Złapałam chłopaka za rękę. Zaczął padać deszcz. Biegliśmy. Po kilkuset metrach, Zee wziął mnie na ręce. Tak było szybciej. Nareszcie dobiegliśmy pod dom.. Zayn objął mnie w pasie, ja zawiesiłam się n jego ramoniach. Chciałam się wyrwać, ale chłopak mnie nie puszczał.
- Zee, muszę już iść... - zaczęłam.
- Nigdzie cię nie puszczę.. - powiedział.
Musnął ustami moją mokrą od deszczu szyję. Przeszły po mnie ciarki. Jego usta jechały wyżej. Wkrótce spotkały się z moimi. Sekunda była godziną, a minuta wiecznością.
- Kocham cię, Pezz - szepnął Zayn.
- Ja ciebie też - odszepnęłam.
Całując się, skierowaliśmy się w stronę domu...
Rozdział 2. What are you doing here?
(Perrie)
Wróciłam do swojego domu. Nie miałam co robić. Dochodziła już 19, tak zagadałyśmy się z Jade. Włączyłam sobie na Youtube nasze występy z X Factora. Popłakałam się. Zrobiłam sobie gorącą herbatę, i schowałam się pod kocyk. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Co za kołek? - mruknęłam do siebie.
Zeszłam z łóżka i powlokłam się wolno do drzwi. Otworzyłam się a tam stał.... Zayn Malik?! WTF?!
- No hej, przywiozłem żarcie - uśmiechnął się i wszedł.
- Uhm, co ty tu robisz?
- Jak już mówiłem, przywiozłem żarcie, a tak, to postanowiłem, że musimy się lepiej poznać żeby lepiej nam się pracowało.
- Yyyy, ok, czekaj chwilę.
Pobiegłam na górę. Spojrzałam w lustro. Jezu, wyglądałam gorzej niż przypuszczałam! Nałożyłam sobie makijaż wieczorowy, i ubrałam jakiś lepszy strój. Zeszłam na dół. Zayn w tej chwili szukał jakiś talerzy w kuchni.
- Daj, idź do stołu, ja poszukam...
Chłopak poszedł do salonu, a ja wzięłam talerze. Zamiast przy stole, usiedliśmy na kanapie. Otworzyłam paczkę z jedzeniem.
- Co to? - zapytałam.
- Biryani - odparł i włożył sobie całą łyżkę ryżu do buzi - tradycyjne danie kuchni muzułmańskiej. Spróbuj.
Nałożyłam na łyżkę trochę ryżu z szafranem. Nie było takie złe. Po chwili moja miska, tak samo jak Zayn'a była pusta.
- Smakowało? - uśmiechnął się.
- Smakowało - odwzajemniłam gest.
- Słuchaj, wiem że padniesz jak ci to powiem... - zaczął.
- Tak? - wyobrażałam sobie najgorsze rzeczy.
- Niall zakochał się w Jade! - krzyknął i zaśmiał się.
- Ona też się w nim zakochała - powiedziałam poważnie.
Przestał się śmiać. Popatrzył na mnie.
- To teraz musimy ich zeswatać - uśmiechnął się.
Zaczeliśmy rozmawiać. Znaczy, połowę tego czasu się śmialiśmy. W gruncie rzeczy, Zee (bo tak go nazywam) nie jest taki zły. Zaprzyjaźniliśmy się. Po kilku godzinach, leżałam głową na jego kolanach, a on palcami czesał moje włosy. Nagle Zayn pochylił się nademną. Ja się odchyliłam w jego stronę. Chłopak złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Sekunda stała się godziną. Gdy się od siebie oderwaliśmy, Zayn powiedział zawstydzony:
- Przepraszam, Pezz...
Dał mi znak, żebym podniosła głowę. Wybiegł z domu. Nie wiedziałam co myśleć... Z jednej strony, ten pocałunek był świetny, chyba najlepszy w moim życiu... Ale z drugej strony czułam się trochę dziwnie.
Byłam już zmęczona. Wolnym krokiem poszłam do łóżka...
(Zayn)
Myślałem, że to będzie zwykła wizyta, że się poprostu bliżej poznamy. Ale aż takiego obrotu spraw się nie spodziewałem! Pocałowałem ją... Najlepszy pocałunek w życiu. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie czułem. Wróciłem do domu. Włączyłem Tweetera, i zacząłem przeglądać zdjęcia Perrie. Niall miał rację, Pezz nie jest taka zła. Jest świetna! Mądra, zabawna, piękna... Po prostu musiałem ją pocałować. Oglądając jej zdjęcia, zauważyłem dużo hejtów na blondynkę. I to jeszcze od naszych Directioners! Pisali o niej że jest brzydka, maluje się jak dziwka, i że wogóle nią jest... Dlaczego one to robią? Dlatego, że ja z nią "jestem"?! Nie wydaje mi się... Zacząłem bronić Pezz. Opisywałem naszym "fankom". Jestem pewny, że jutro będę na okładkach gazet z podpisem: "Zayn Malik obraża fanki!". Ale one obrażają Perrie. Ja im tylko przemawiam do rozumu. Dobra, trudno, jutro to załatwię, bo teraz jestem zbyt zmęczony. Powlokłem się do łóżka.
sobota, 4 stycznia 2014
Rozdział 1 - We can make it, if we try
(Perrie)
- CO?! - krzykneliśmy z chłopakiem.
- Tak... Będziecie udawać parę... Będziecie się nazywać Zerrie. Ładnie? - Peter przerwał zabawę kostką rubika i uśmiechnął się sztucznie.
- Ale dlaczego? - załamałam ręce.
- Hmmm, Little Mix sie nie rozwija, więc Modest musi zadziałać - odparł.
- Ale dlaczego akurat on? - jęknęłam.
Nienawidziłam go. Zayn Malik. Jeszcze musimy udawać parę! Przyznam, jest cholernie przystojny, ale charakter...
- Przecież sama mówiłaś, że on jest najładniejszy z 1D, moja piękności - mężczyzna wstał i złapał mnie za policzek.
Odepchnęłam go od siebie. Pieprzony Modest.
- A jeśli tego nie zrobię? - zapytałam.
- To wtedy będzie koniec i One Direction, i Little Mix - powiedział chytro.
Byłam pod ścianą. Musiałam to zrobić. Zayn popatrzył na mnie.
- Ja to mogę zrobić - powiedział chłodno.
- Ja też... - mruknęłam.
- No to świetnie - Peter uśmiechnął się i dodał: - Teraz wyjdziecie stąd, i będziecie udawać kochającą się parę. Zayn, masz tweetować do Perrie, a ty masz mu odpisywać. Aha, i musicie chodzić na randki, całować się w miejscach publicznych.
- Ty potworze... - powiedziałam cicho.
Wyszliśmy z chłopakiem z budynku Modest w Los Angeles. Czekali już reporterzy. Wzięłam głeboki wdech. Zayn złapał mnie niestety za rękę.
- Posłuchaj - szepnął - możemy to zrobić, jeżeli spróbujemy.
Pokiwałam głową i wyjęłam telefon. Paparazzi zaczeli nam robić zdjęcia i krzyczeć "Zayn, od kiedy jesteś z Perrie?", "Perrie, jak się wam z Zayn'em układa?". Nie odpowiadaliśmy na pytania, i szliśmy ze spuszczoną głową. Wsiedliśmy do jego samochodu. Wybrałam numer do Jade.
- Halo? - odebrała.
- Jade? Gdzie jesteś?
- W domu.
- To czekaj, już do ciebie jadę.
- Jedźmy do Jade - zwróciłam się do Zayn'a.
- Do Jade - powiedział do swojego kierowcy.
Z Jade byłam chyba najbardziej zaprzyjaźniona. Tak, Leigh i Jesy też były moimi przyjaciółkami, ale to właśnie z Jade miałam najlepsze relację. Zauważyłam, że Zayn też do kogoś dzwoni.
- Nialler? Stary, musimy pogadać, zaraz będę... No nara.
Szybko dojechaliśmy do domu Jade. Wbiegłam bez dzwonienia do jej domu. Brunetka pisała jakiś nowy post na Tweeterze.
- Alarm! - krzyknęłam.
Dziewczyna aż podskoczyła ze strachu.
- Co się stało? - usiadłyśmy na kanapie.
- Pier*olony Modest! - jęknęłam.
- Ojj, co się stało?
- Muszę chodzić z Malikiem!
- Cienko - powiedziała. - Ale jest jeden plus.
- Jaki?
- Będziesz teraz dużo czasu spędzała z One Direction? - zapytała. Pokiwałam głową, a ona kontynuowała: - Wiesz... podoba mi się Niall Horan...
- Serio?! - krzyknęłam.
Przytaknęła. Była trochę zawstydzona.
- Dobra, zapoznam cię z nim - uśmiechnęłam się.
(Zayn)
No po prostu świetnie! Muszę chodzić z tą idiotką! Przyznaję, jest ładna, ale jej nie cierpię! Musiałem się komuś wyżalić. Zadzwoniłem do Nialla. Od razu odebrał, i powiedział że mogę do niego wpaść. Odwieźliśmy tą idiotkę do Jade, i ruszyliśmy w strąnę Niallera. Wpadłem do jego domu jak oparzony.
- Niall, mamy problem! - krzyknąłem.
- Dawaj - był przygotowany.
- Muszę chodzić z Edwards - jęknąłem.
- Tą z Little Mix? - zapytał.
- Tak...
- Nie łam się.... Ona jest śliczna - powiedział.
- Wiem, ale... Nie lubię jej... - odparłem.
- Ale teraz będziesz spędzał dużo czasu z LM? - zapytał.
- Tak, bo co?
- Podoba mi się Jade, ale ona ma chyba chłopaka... - powiedział cicho.
Zamurowało mnie. Nie spodziewałem się tego po nim. Niall Horan się w kimś zakochał?! Chyba napiszę o tym książkę...
- Zayn... - obudził mnie.
- Hahahha, dojebałeś jak łysy warkoczem o kant kuli - zaśmiałem się.
Niall zrobił smutną minę i się zawstydził.
- Sorry, Niall, za bardzo ci pojechałem... - poklepałem go po ramieniu.
- Dobra, jest spoko - uśmiechnął się.
- Poznam cię z nią - powiedziałem i odwzajemniłem gest.
- CO?! - krzykneliśmy z chłopakiem.
- Tak... Będziecie udawać parę... Będziecie się nazywać Zerrie. Ładnie? - Peter przerwał zabawę kostką rubika i uśmiechnął się sztucznie.
- Ale dlaczego? - załamałam ręce.
- Hmmm, Little Mix sie nie rozwija, więc Modest musi zadziałać - odparł.
- Ale dlaczego akurat on? - jęknęłam.
Nienawidziłam go. Zayn Malik. Jeszcze musimy udawać parę! Przyznam, jest cholernie przystojny, ale charakter...
- Przecież sama mówiłaś, że on jest najładniejszy z 1D, moja piękności - mężczyzna wstał i złapał mnie za policzek.
Odepchnęłam go od siebie. Pieprzony Modest.
- A jeśli tego nie zrobię? - zapytałam.
- To wtedy będzie koniec i One Direction, i Little Mix - powiedział chytro.
Byłam pod ścianą. Musiałam to zrobić. Zayn popatrzył na mnie.
- Ja to mogę zrobić - powiedział chłodno.
- Ja też... - mruknęłam.
- No to świetnie - Peter uśmiechnął się i dodał: - Teraz wyjdziecie stąd, i będziecie udawać kochającą się parę. Zayn, masz tweetować do Perrie, a ty masz mu odpisywać. Aha, i musicie chodzić na randki, całować się w miejscach publicznych.
- Ty potworze... - powiedziałam cicho.
Wyszliśmy z chłopakiem z budynku Modest w Los Angeles. Czekali już reporterzy. Wzięłam głeboki wdech. Zayn złapał mnie niestety za rękę.
- Posłuchaj - szepnął - możemy to zrobić, jeżeli spróbujemy.
Pokiwałam głową i wyjęłam telefon. Paparazzi zaczeli nam robić zdjęcia i krzyczeć "Zayn, od kiedy jesteś z Perrie?", "Perrie, jak się wam z Zayn'em układa?". Nie odpowiadaliśmy na pytania, i szliśmy ze spuszczoną głową. Wsiedliśmy do jego samochodu. Wybrałam numer do Jade.
- Halo? - odebrała.
- Jade? Gdzie jesteś?
- W domu.
- To czekaj, już do ciebie jadę.
- Jedźmy do Jade - zwróciłam się do Zayn'a.
- Do Jade - powiedział do swojego kierowcy.
Z Jade byłam chyba najbardziej zaprzyjaźniona. Tak, Leigh i Jesy też były moimi przyjaciółkami, ale to właśnie z Jade miałam najlepsze relację. Zauważyłam, że Zayn też do kogoś dzwoni.
- Nialler? Stary, musimy pogadać, zaraz będę... No nara.
Szybko dojechaliśmy do domu Jade. Wbiegłam bez dzwonienia do jej domu. Brunetka pisała jakiś nowy post na Tweeterze.
- Alarm! - krzyknęłam.
Dziewczyna aż podskoczyła ze strachu.
- Co się stało? - usiadłyśmy na kanapie.
- Pier*olony Modest! - jęknęłam.
- Ojj, co się stało?
- Muszę chodzić z Malikiem!
- Cienko - powiedziała. - Ale jest jeden plus.
- Jaki?
- Będziesz teraz dużo czasu spędzała z One Direction? - zapytała. Pokiwałam głową, a ona kontynuowała: - Wiesz... podoba mi się Niall Horan...
- Serio?! - krzyknęłam.
Przytaknęła. Była trochę zawstydzona.
- Dobra, zapoznam cię z nim - uśmiechnęłam się.
(Zayn)
No po prostu świetnie! Muszę chodzić z tą idiotką! Przyznaję, jest ładna, ale jej nie cierpię! Musiałem się komuś wyżalić. Zadzwoniłem do Nialla. Od razu odebrał, i powiedział że mogę do niego wpaść. Odwieźliśmy tą idiotkę do Jade, i ruszyliśmy w strąnę Niallera. Wpadłem do jego domu jak oparzony.
- Niall, mamy problem! - krzyknąłem.
- Dawaj - był przygotowany.
- Muszę chodzić z Edwards - jęknąłem.
- Tą z Little Mix? - zapytał.
- Tak...
- Nie łam się.... Ona jest śliczna - powiedział.
- Wiem, ale... Nie lubię jej... - odparłem.
- Ale teraz będziesz spędzał dużo czasu z LM? - zapytał.
- Tak, bo co?
- Podoba mi się Jade, ale ona ma chyba chłopaka... - powiedział cicho.
Zamurowało mnie. Nie spodziewałem się tego po nim. Niall Horan się w kimś zakochał?! Chyba napiszę o tym książkę...
- Zayn... - obudził mnie.
- Hahahha, dojebałeś jak łysy warkoczem o kant kuli - zaśmiałem się.
Niall zrobił smutną minę i się zawstydził.
- Sorry, Niall, za bardzo ci pojechałem... - poklepałem go po ramieniu.
- Dobra, jest spoko - uśmiechnął się.
- Poznam cię z nią - powiedziałem i odwzajemniłem gest.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


