niedziela, 5 stycznia 2014
Rozdział 2. What are you doing here?
(Perrie)
Wróciłam do swojego domu. Nie miałam co robić. Dochodziła już 19, tak zagadałyśmy się z Jade. Włączyłam sobie na Youtube nasze występy z X Factora. Popłakałam się. Zrobiłam sobie gorącą herbatę, i schowałam się pod kocyk. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Co za kołek? - mruknęłam do siebie.
Zeszłam z łóżka i powlokłam się wolno do drzwi. Otworzyłam się a tam stał.... Zayn Malik?! WTF?!
- No hej, przywiozłem żarcie - uśmiechnął się i wszedł.
- Uhm, co ty tu robisz?
- Jak już mówiłem, przywiozłem żarcie, a tak, to postanowiłem, że musimy się lepiej poznać żeby lepiej nam się pracowało.
- Yyyy, ok, czekaj chwilę.
Pobiegłam na górę. Spojrzałam w lustro. Jezu, wyglądałam gorzej niż przypuszczałam! Nałożyłam sobie makijaż wieczorowy, i ubrałam jakiś lepszy strój. Zeszłam na dół. Zayn w tej chwili szukał jakiś talerzy w kuchni.
- Daj, idź do stołu, ja poszukam...
Chłopak poszedł do salonu, a ja wzięłam talerze. Zamiast przy stole, usiedliśmy na kanapie. Otworzyłam paczkę z jedzeniem.
- Co to? - zapytałam.
- Biryani - odparł i włożył sobie całą łyżkę ryżu do buzi - tradycyjne danie kuchni muzułmańskiej. Spróbuj.
Nałożyłam na łyżkę trochę ryżu z szafranem. Nie było takie złe. Po chwili moja miska, tak samo jak Zayn'a była pusta.
- Smakowało? - uśmiechnął się.
- Smakowało - odwzajemniłam gest.
- Słuchaj, wiem że padniesz jak ci to powiem... - zaczął.
- Tak? - wyobrażałam sobie najgorsze rzeczy.
- Niall zakochał się w Jade! - krzyknął i zaśmiał się.
- Ona też się w nim zakochała - powiedziałam poważnie.
Przestał się śmiać. Popatrzył na mnie.
- To teraz musimy ich zeswatać - uśmiechnął się.
Zaczeliśmy rozmawiać. Znaczy, połowę tego czasu się śmialiśmy. W gruncie rzeczy, Zee (bo tak go nazywam) nie jest taki zły. Zaprzyjaźniliśmy się. Po kilku godzinach, leżałam głową na jego kolanach, a on palcami czesał moje włosy. Nagle Zayn pochylił się nademną. Ja się odchyliłam w jego stronę. Chłopak złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Sekunda stała się godziną. Gdy się od siebie oderwaliśmy, Zayn powiedział zawstydzony:
- Przepraszam, Pezz...
Dał mi znak, żebym podniosła głowę. Wybiegł z domu. Nie wiedziałam co myśleć... Z jednej strony, ten pocałunek był świetny, chyba najlepszy w moim życiu... Ale z drugej strony czułam się trochę dziwnie.
Byłam już zmęczona. Wolnym krokiem poszłam do łóżka...
(Zayn)
Myślałem, że to będzie zwykła wizyta, że się poprostu bliżej poznamy. Ale aż takiego obrotu spraw się nie spodziewałem! Pocałowałem ją... Najlepszy pocałunek w życiu. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie czułem. Wróciłem do domu. Włączyłem Tweetera, i zacząłem przeglądać zdjęcia Perrie. Niall miał rację, Pezz nie jest taka zła. Jest świetna! Mądra, zabawna, piękna... Po prostu musiałem ją pocałować. Oglądając jej zdjęcia, zauważyłem dużo hejtów na blondynkę. I to jeszcze od naszych Directioners! Pisali o niej że jest brzydka, maluje się jak dziwka, i że wogóle nią jest... Dlaczego one to robią? Dlatego, że ja z nią "jestem"?! Nie wydaje mi się... Zacząłem bronić Pezz. Opisywałem naszym "fankom". Jestem pewny, że jutro będę na okładkach gazet z podpisem: "Zayn Malik obraża fanki!". Ale one obrażają Perrie. Ja im tylko przemawiam do rozumu. Dobra, trudno, jutro to załatwię, bo teraz jestem zbyt zmęczony. Powlokłem się do łóżka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz