niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 3. It's getting hot in here!

(Niall)
Z samego rana dostałem SMSa od Zayn'a, z treścią: "Przyjdź dzisiaj o 12 na plażę w LA. Wiesz gdzie. Harry, Louis i Liam też tam będą. Tylko ubierz się jakoś... normalnie". No dobra. Podszedłem do lodówki, wziąłem sobie wczorajsze Nando's. Dochodziła 11. Postanowiłem zacząć się już zbierać. Wziąłem prysznic, i ubrałem brązowe rurki i niebieską marynarkę. Wyszedłem z domu. Jak na jesienny dzień w Los Angeles, było dosyć zimno. Poszedłem pieszo, bo na plażę mam blisko. Tam, gdzie zawsze się spotykamy, ujrzałem sylwetkę jakiejś niezłej laski, która była odwrócona plecami do mnie. Ale moje serce należy do Jade.
- Harry! Zayn! - krzyknąłem.
Wtedy dziewczyna odwróciła się. Okazało się, że to była... Jade?! Zayn, zabiję cię, pomyślałem. Brunetka podeszła do mnie. Rozejrzałem się. Reszta 1D i Little Mix były za wypożyczalnią desek surfingowych. Pokazałem im środkowego palca. Zayn tylko się uśmiechnął. Mimo tego, Jade tego nie zauważyła. Wyglądała tak pięknie...
- Eeee hej - powiedziała.
- Cześć - odpowiedziałem.
Zapanowała niezręczna cisza. Utonąłem w jej pięknych, brązowych oczach. Pragnąłem ją przytulić, pocałować, chociaż dotknąć...
- Idziemy na kawę? - sam nie wiem, co mną kierowało żeby się jej tego zapytać.
- Chętnie - powiedziała brunetka i uśmiechnęła się szeroko.
(Jade)
Rano dostałam SMSa od Perrie, żebym przyszła na plażę, obok desek surfingowych, i że Leigh i Jesy też będą. Ogarnęłam się i wyszłam. Na plażę mam dosyć blisko. Dziewczyn jeszcze nie było. Postanowiłam patrzeć na surfujących ludzi. Usłyszałam czyjeś kroki. Pewnie jakiś plażowicz... Nagle ktoś krzyknął:
- Harry! Zayn!
Rozpoznałam ten głos. Odwróciłam się. To był Niall Horan. Serce mi mocniej zabiło. Szłam powoli w jego stronę, ze spuszczoną głową. Podeszłam do niego. Byłam lekko skrępowana.
- Hej - powiedziałam.
- Cześć - odparł.
Zapanowała cisza.
- Idziemy na kawę? - zapytał nieśmiało.
- Chętnie - uśmiechnęłam się.
Poszliśmy do jego ulubionej kawiarni. Nagle Niall dostał SMSa. Zrobił minę w stylu: "Zabiję cię". Nie wnikałam. Co jakiś czas podchodzili do nas fani, chcący zrobić sobie zdjęcia.
- Ładne masz oczy - zdobył się na odwagę Niall.
- Dzięki, ty też - wymamrotałam.
Uśmiechnął się. Boże, jak ja kocham ten uśmiech. Ja też się uśmiechnęłam.
- Ładny masz uśmiech - powiedział.
- Ty jeszcze ładniejszy - odparłam z uśmiechem.
(Zayn)
- Udało się! - przybiłem Pezz i pozostałym piątkę.
- Nieźle to zrobiłeś - pochwalił mnie Liam.
- To co, idziemy na plaże? - zapytała Leigh.
- Pewnie - odparła Perrie.
Wybraliśmy osobne miejsce na plaży, bez reporterów. Kiedy wszyscy poszli się kąpać w oceanie, ja i Perrie zostaliśmy sami na brzegu. Blondynka smarowała się olejkiem do opalania.
- Posmarujesz mnie? - zapytała i odpięła górę od stroju.
- Eeee pewnie - wykrztusiłem.
Wykonałem czynność, o którą poprosiła mnie dziewczyna. Jaka ona jest piękna... Jednak było mi trochę głupio, że tak ją wczoraj pocałowałem i uciekłem...
- Pezz, przepraszam, że cię wczoraj pocałowałem, i tak uciekłem bez pożegnania... - nie dane mi było jednak dokończyć, ponieważ blondynka pocałowała mnie.
Natychmiast odwzajemniłem gest. Dziewczyna złapała mnie za ramiona. Ja mocno przyciągnąłem ją do siebie.
- Robi się tu gorąco! - krzyknął Harry wracający z wody.
Natychmiast odskoczyliśmy od siebie. Za nim przyszła reszta. Postanowiliśmy zagrać w butelkę. Pierwsza kręciła Jesy. I na kogo wypadło? No oczywiście na mnie i Perrie.
- Bedzie sie działo - skomentował Louis.
Nachyliłem się w jej stronę, a ona w moją. Po chwili poczułem na ustach jej ciepły pocałunek. Oderwaliśmy się od siebie, ale chciałbym aby to jeszcze trwało... Nagle, zobaczyliśmy idących razem Niall'a i Jade. Szli trzymając się za rękę i z uśmiechami na ustach.
- Szybko poszło - szpnąłem do Pezz.
- Nawet bardzo szybko - podsumowała.
Para przyszła w naszą stronę. Chyba pierwszy raz widziałem, żeby Nialler był taki szczęśliwy. Jade też na smutną nie wyglądała.
- No hej - przywitał się z nami Niall.
- Cześć - odparliśmy.
- Zayn, mogę cię na chwilę prosić... - powiedział blondyn.
- Aham.
Przeszliśmy kilkanaście metrów dalej. Jade dosiadła się do towarzystwa.
- Stary, dzięki, dzięki, i jeszcze raz dzięki! - krzyknął Niall.
- Za co?
- Jak za co?! Mam teraz dziewczynę marzeń! Stary, jeszcze ty i Perrie, i bedziemy se chodzić na podwójne randki!
Usłyszeliśmy głośne śmiechy. Jade podeszła do Nialla i pocałowała go w policzek.
- Ja też o tobie śniłam - wyznała i przytuliła go mocno.
Perrie do nas dołączyła.
- Z tymi podwójnymi randkami, to jeszcze daleko - uśmiechnęła się.
- Dlaczego? Przecież my się tak kochamy! - zaakcentowałem to drugie zdanie.
- Tak... Bardzo...
Poszliśmy na koc. Nadal graliśmy w butelkę. Nagle uświadomiłem coś sobie... Kocham Perrie...
(Perrie)
Po dwóch godzinach grania i kąpieli, zaczeło się chmurzyć. Wszyscy poszli do swoich domów. Zostaliśmy tylko ja i Zayn.
- Odprowadzę cię - zaoferował mi.
Niebo było całe granatowe. Szczerze mówiąc, boję się burz. Złapałam chłopaka za rękę. Zaczął padać deszcz. Biegliśmy. Po kilkuset metrach, Zee wziął mnie na ręce. Tak było szybciej. Nareszcie dobiegliśmy pod dom.. Zayn objął mnie w pasie, ja zawiesiłam się n jego ramoniach. Chciałam się wyrwać, ale chłopak mnie nie puszczał.
- Zee, muszę już iść... - zaczęłam.
- Nigdzie cię nie puszczę.. - powiedział.
Musnął ustami moją mokrą od deszczu szyję. Przeszły po mnie ciarki. Jego usta jechały wyżej. Wkrótce spotkały się z moimi. Sekunda  była godziną, a minuta wiecznością.
- Kocham cię, Pezz - szepnął Zayn.
- Ja ciebie też - odszepnęłam.
Całując się, skierowaliśmy się w stronę domu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz