(Perrie)
Wolnym krokiem całując się, weszliśmy do domu. Atmosfera była gorąca. Skierowaliśmy się w stronę sypialni. Zayn zaczął ściągać moją bluzkę, a ja jego. Nagle zadzwonił telefon. Niechętnie przerwałam czynności. Lekko poturbowana i nieobecna wstałam. Spojrzałam na Zayn'a. On też nie był szczęśliwy z tego powodu. Odebrałam telefon.
- Jeżeli nie zostawisz Zayn'a, to cię zabiję... - powiedział głos w słuchawce.
- Kim jesteś? I skąd masz mój numer? - zapytałam.
- Masz czas do jutra - osoba rozłączyła się.
Usiadłam na łóżku, i zaczęłam płakać. Wiem, to było z mojej strony dziwne, ale nie miałam na nic już siły. Zee szybko był przy mnie i objął mnie.
- Kto dzwonił?
- Nie wiem... Ta osoba kazała mi cię zostawić, bo... Bo mnie zabije... - powiedziałam płacząc.
- Spokojnie... Nikt cię nie zabije, ja będę cały czas przy tobie... - pocałował mnie w czoło.
- Napewno?- spojrzałam na chłopaka.
- Napewno - zapewnił mnie.
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Dałam głowę na jego pierś, a on pocierał rękę o moje plecy.
- Wyobraź sobie... - zaczął - jeszcze wczoraj rano, byliśmy wrogami...
- Ale przez te 36 godzin cały mój świat przekręcił się o 360 stopni... Ale teraz, ten świat jest piękny. Zayn?
- Tak?
- Za co teraz mnie kochasz?
- Za twój uśmiech, za twoje poczucie humoru, za to że jesteś taka piękna, mądra, ogólnie.... To za wszystko - powiedział.
- Która godzina? - zapytałam.
- Po 4.
Nagle zadzwonił telefon Zayn'a. Chłopak niechętnie wstał. Odebrał. Co chwilę potakiwał, a potem powiedział, że wszystko będzie dobrze. Kiedy skończył rozmowę usiadł na łóżku i powiedział:
- Muszę już iść.
- Kto dzwonił?
- Lou. No wiesz, nasza stylistka. Poprosiła, żebym zajął się dzisiaj jej córeczką, Lux. Jestem podobno jej najlepszym opiekunem - Malik uśmiechnął się.
- Mogę iść z tobą? - zapytałam.
- No pewnie. Zbieraj się, i idziemy.
Nałożyłam sobie lekki makijaż. Burza się nareszcie skończyła. Wzięła torebkę i wyszliśmy.
- Jedziemy moim autem? - zapytałam.
- Ok. Za dwadzieścia minut musimy być
na plaży.
Szybko dojechaliśmy na miejsce. Lou i Lux już czekały.
- Strasznie ci dziękuje Zayn - powiedziała kobieta. - Moja mama się rozchorowała muszę już jechać...
- Cała przyjemność po mojej stronie -posłał jej swój czarujący uśmiech.
Wsiedliśy do auta. Usiadłam z tyłu z Lux, żeby się z nią poznać, Zee kierował. Pojechaliśy do domu chłopaka, najwyżej mnie potem odwiezie. Przez drogę, zdążyłam zaprzyjaźnić się z dziewczynką. Potem bawiłyśmy się lalkami. Zayn szepnął do mnie:
- Byłabyś świetną matką...
- A ty tatą - uśmiechnęłam się.
Później bawiłyśmy się jeszcze chwile. Dziewczynka zaczęła przecierać rączką oczy.
- Idziemy spać? - zapytałam.
Lux pokiwała głową. Położyliśmy ją w łóżeczku, które Lou dała Zayn'owi. Mała nie chciała tak jednak zasnąć, więc wzięłam ją na ręce. Powoli kołysałam rękami. Po chwili Zee stanął za nami i położył swoje ciepłe dłonie na moich ramionach. Było tak miło... Lux szybko tak zasnęła. Położyłam ją delikatnie w łóżeczku.
- To... Ja pójdę spać na kanapę... A ty możesz u mnie... - zaczął Malik kiedy wyszliśmy z pokoju.
- Nie wygłupiaj się. Śpimy razem - uśmiechnęłam się.
- Jesteś pewna?
- Jak nigdy... Poza tym, ktoś nam przedtem przeszkodził...
Weszliśmy do sypialni. Chłopak podszedł do mnie, i pocałował mnie czule. Powoli położyliśmy się na łóżku. Zee ściągnął moją czerwoną bluzkę, a rozpinać jego białą koszulę. Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Spojrzałam w dół. Na jego bokserkach zrobił się "namiot". Potem oboje zatraciliśmy się w namiętnych pocałunkach...
Wolnym krokiem całując się, weszliśmy do domu. Atmosfera była gorąca. Skierowaliśmy się w stronę sypialni. Zayn zaczął ściągać moją bluzkę, a ja jego. Nagle zadzwonił telefon. Niechętnie przerwałam czynności. Lekko poturbowana i nieobecna wstałam. Spojrzałam na Zayn'a. On też nie był szczęśliwy z tego powodu. Odebrałam telefon.
- Jeżeli nie zostawisz Zayn'a, to cię zabiję... - powiedział głos w słuchawce.
- Kim jesteś? I skąd masz mój numer? - zapytałam.
- Masz czas do jutra - osoba rozłączyła się.
Usiadłam na łóżku, i zaczęłam płakać. Wiem, to było z mojej strony dziwne, ale nie miałam na nic już siły. Zee szybko był przy mnie i objął mnie.
- Kto dzwonił?
- Nie wiem... Ta osoba kazała mi cię zostawić, bo... Bo mnie zabije... - powiedziałam płacząc.
- Spokojnie... Nikt cię nie zabije, ja będę cały czas przy tobie... - pocałował mnie w czoło.
- Napewno?- spojrzałam na chłopaka.
- Napewno - zapewnił mnie.
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej - uśmiechnął się.
Położyliśmy się na łóżku. Dałam głowę na jego pierś, a on pocierał rękę o moje plecy.
- Wyobraź sobie... - zaczął - jeszcze wczoraj rano, byliśmy wrogami...
- Ale przez te 36 godzin cały mój świat przekręcił się o 360 stopni... Ale teraz, ten świat jest piękny. Zayn?
- Tak?
- Za co teraz mnie kochasz?
- Za twój uśmiech, za twoje poczucie humoru, za to że jesteś taka piękna, mądra, ogólnie.... To za wszystko - powiedział.
- Która godzina? - zapytałam.
- Po 4.
Nagle zadzwonił telefon Zayn'a. Chłopak niechętnie wstał. Odebrał. Co chwilę potakiwał, a potem powiedział, że wszystko będzie dobrze. Kiedy skończył rozmowę usiadł na łóżku i powiedział:
- Muszę już iść.
- Kto dzwonił?
- Lou. No wiesz, nasza stylistka. Poprosiła, żebym zajął się dzisiaj jej córeczką, Lux. Jestem podobno jej najlepszym opiekunem - Malik uśmiechnął się.
- Mogę iść z tobą? - zapytałam.
- No pewnie. Zbieraj się, i idziemy.
Nałożyłam sobie lekki makijaż. Burza się nareszcie skończyła. Wzięła torebkę i wyszliśmy.
- Jedziemy moim autem? - zapytałam.
- Ok. Za dwadzieścia minut musimy być
na plaży.
Szybko dojechaliśmy na miejsce. Lou i Lux już czekały.
- Strasznie ci dziękuje Zayn - powiedziała kobieta. - Moja mama się rozchorowała muszę już jechać...
- Cała przyjemność po mojej stronie -posłał jej swój czarujący uśmiech.
Wsiedliśy do auta. Usiadłam z tyłu z Lux, żeby się z nią poznać, Zee kierował. Pojechaliśy do domu chłopaka, najwyżej mnie potem odwiezie. Przez drogę, zdążyłam zaprzyjaźnić się z dziewczynką. Potem bawiłyśmy się lalkami. Zayn szepnął do mnie:
- Byłabyś świetną matką...
- A ty tatą - uśmiechnęłam się.
Później bawiłyśmy się jeszcze chwile. Dziewczynka zaczęła przecierać rączką oczy.
- Idziemy spać? - zapytałam.
Lux pokiwała głową. Położyliśmy ją w łóżeczku, które Lou dała Zayn'owi. Mała nie chciała tak jednak zasnąć, więc wzięłam ją na ręce. Powoli kołysałam rękami. Po chwili Zee stanął za nami i położył swoje ciepłe dłonie na moich ramionach. Było tak miło... Lux szybko tak zasnęła. Położyłam ją delikatnie w łóżeczku.
- To... Ja pójdę spać na kanapę... A ty możesz u mnie... - zaczął Malik kiedy wyszliśmy z pokoju.
- Nie wygłupiaj się. Śpimy razem - uśmiechnęłam się.
- Jesteś pewna?
- Jak nigdy... Poza tym, ktoś nam przedtem przeszkodził...
Weszliśmy do sypialni. Chłopak podszedł do mnie, i pocałował mnie czule. Powoli położyliśmy się na łóżku. Zee ściągnął moją czerwoną bluzkę, a rozpinać jego białą koszulę. Po chwili byliśmy w samej bieliźnie. Spojrzałam w dół. Na jego bokserkach zrobił się "namiot". Potem oboje zatraciliśmy się w namiętnych pocałunkach...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz